MOC SIÓSTR

Dwie siostry. Dwa światy. Co je połączy?

czwartek, 23 kwietnia 2015

Rozdział 2



***
Szliśmy razem z Chrisem do obozu. Mieliśmy się dzisiaj dowiedzieć o czymś dziwnym. Mój brat był na mnie wściekły. Nie wiedziałem dlaczego. Przypomniałem sobie wydarzenia zeszłego tygodnia. Dokładnie tydzień temu nie wytrzymałem i wydarłem się przy wszystkich w studiu. Zachowałem się jak skończony dupek. W sumie to nic dziwnego, że Chris ma mi to za złe. Nie odzywał się do mnie. Po chwili jednak byliśmy już w obozie. Otoczyły nas dziewczyny. Kleiły się do nas. Nienawidzę tego. Kiedy jestem otoczony czuje się bezbronny i to mnie cholernie denerwuje. Nie miałem na to ochoty zacząłem się chamsko przepychać, a chwilę później biegliśmy ile sił w nogach, żeby zgubić tłum. Na szczęście szybko wpadliśmy do gabinetu dowódców.
- Czekaliśmy na was. - powiedział szef
- Czy coś się stało ?
- Możemy odpalić generator. Znamy tożsamość królewskiego rodu.
- Ale ? Że jak ? Co ? Znaczy kto ? Kim oni są ?
- Są to dwie siostry i nawet je znacie.
W mojej głowie zacząłem przeglądać twarze sióstr jakie znam. Po kilku sekundach zapaliła mi się czerwona lampka. Najwyraźniej Chris też poskładał fakty, bo spojrzał w moją stronę zszokowany.
- Mary i Kate ?!
- Szybko poszło.
- Ale skąd wiecie ?
- Mamy swoje dojścia. Doskonale wiecie.
- Ale przecież one nie mogą mieć z tym nic wspólnego Mary czasami zachowuje się jak bezdomna. Napewno nie płynie w niej królewska krew. - Wykrztusił Chris po czym zaczął się chisterycznie śmiać.
- Przestań obrażać moją dziewczynę!
Co on sobie wyobraża ?! Rzuciłem się na niego z pięściami.
- Stop!
- Chris! Do cholery ODSZCZEKAJ TO!
- Powiedziałem stop! - Krzyknął szef
Podeszli do nas dwaj członkowie grupy i odciągnęli nas od siebie. Jeden z nich prawie wykręcił mi rękę, przez co odruchowo go kopnąłem.
- Dzięki Kurt ... - wysyczał
- Przez to, że znacie te dziewczyny. Macie je tu przyprowadzić. Czy to jasne ?
- Nie ma mowy.
- Odmawiasz mi Kurt ?
- A żebyś wiedział, że tak.
- Mam ci odebrać moc ?
- A weź se co chcesz, tylko zostaw je do cholery w spokoju. Skoro jesteś tak cholernie wszechmocny to odpal ten gówniany srenerator mocy sam !

- Zamknijcie go!
- Hahaha, bo się posikam.
- Zabiorę twoją dziewczynę i załatwię to tak, że więcej jej nie zobaczysz.
- Ani się waż jej dotknąć, bo zabiję!
- Więc sam mi ją przyprowadź. Zabiorę jej tylko moc i zostawię w spokoju.
Do dyskusji wdał się Chris.
- Ja to zrobię!
- Że co ?! Zakazuje ci Chris! - warknąłem
- A ja mam to gdzieś. Ja ci je przyprowadzę.
Miałem ochotę go za to udusić.
- Dlaczego to robisz wydawało mi się, że lecisz na Kate ?
- Podoba mi się, ale jak to zrobię wystarczy, że odda moc i będzie bezpieczna.
- Wierzysz mu ? Przecież po uruchomieniu generatora i tak nie będziesz mógł się z nią spotykać, bo to gówno rozwali Ziemię!
- Tylko biali zginą. My zostaniemy.
- A skąd wiesz, że one nie są po stronie białych ?!
On tylko wzruszył ramionami.
- Jesteś cholernym egoistą!
- Dobrze. Puścić Chrisa !
- Jesteś beznadziejny! - Wrzasnąłem kiedy wychodził.
...

Zamknęli mnie w jakiejś kanciapie. Oparłem się o ścianę i zacząłem walić pięściami. Cholera. I co ja mam teraz zrobić ?! Jedynym sensownym wyjściem jest zaciągnięcie dziewczyn na stronę czarnych. Mam nadzieję, że ten kretyn ma jakiś pomysł.

***
Szedłem szybkim krokiem do mieszkania dziewczyn. Kiedy zamierzałem zapukać do drzwi. Otworzyła je Mary z pogodnym uśmiechem na twarzy.
- O! Hej Chris! Wchodź właśnie upiekłam tartę cytrynową. Pewnie jesteś głodny. Jak tam Kurt ? To dziwne właśnie się zastanawiałam co porabiacie. Miałam dziwne przeczucie, że Kurt jest wściekły i trochę się martwię.
- Wiesz, właściwie to o niego chodzi ... bo jest wkurzony. Prosił, żebym po ciebie przyszedł, bo tylko ty jesteś w stanie go uspokoić.
- Och, no jasne. Poczekaj chwilkę tylko zgarnę torbę i klucze. A właśnie zapomniałam, Kate nie ma w domu. Najwyżej później do niej zadzwonię.
- Dobrze. Ja poczekam na nią tutaj.
Wysłałem szefowi SMS'a, że ma zgarnąć ją z mieszkania Kurta.
- Yyy. Skoro tak wolisz. To ja lecę. - Przytuliła mnie na pożegnanie, przez co zrobiło mi się trochę głupio, ale szybko się otrząsnąłem.
Usiadłem w salonie i czekałam na Kate. Po jakimś czasie weszła.
- Hej Mary. Już jestem. Umm co tu tak ładnie pachnie ? - Na mój widok przystanęła i zrobiła zniesmaczoną minę. - A ty czego tu szukasz ?!
- Czekam na ciebie.
- Pfff. Tania gadka. Kto cię tu wpuścił ?
- Mary.
- Ugh! Jaka ona jest wredna. Mówiłam jej, że mam cię dość.
- Niestety, ale musisz mnie teraz wysłuchać. Porwałem twoją siostrę i jeżeli chcesz, żeby przeżyła pójdziesz ze mną.
- Hahaha ktoś tu naoglądał się za dużo filmów akcji!
- Zobacz - pokazałem jej zdjęcie które dostałem chwile temu. Związana Mary. - Nie pogięło mnie księżniczko.
- Nie nazywaj mnie tak!
- Pójdziesz po dobroci ?
- Boże, przestań się wydurniać. Nie mam na to ochoty. Właśnie wróciłam z treningu. Potrzebuję prysznica i moje łóżko.
- Ale ja nie żartuje - podszedłem do niej
- Postaw mnie z powrotem na ziemię. Nienawidzę Cię! - zaczęła uderzać mnie piąstkami w plecy. - Puść mnie!
- Nie ma mowy.
- Czy Kurt też brał udział w tym głupim dowcipie ?
- Nie.
- O jedyny rozsądny ! Moment co ty robisz ?! Ani się waż ! - zakleiłem jej usta taśmą i włożyłem do bagażnika, żeby nie mogła się wymknąć. Na wszelki wypadek zawiązałem jej dłonie i usiadłem za
kierownicą.
...

Kiedy dojechałem na miejsce, byłem dość zdziwiony, że Kate nie rzucała się w bagażniku, ani nie wydawała żadnego głosu. Wysiadłem z auta z pełnym zadowoleniem. Podszedłem do bagażnika, który był uchylony. Co do ... ?!
Nagle poczułem jakieś uderzenie w tył głowy. Na szczęście moją mocą jest super siła. Odwróciłem się.
- Co do cholery ? Czemu ty jeszcze stoisz ?
- Oj naprawdę myślałaś, że coś mi się stanie ślicznotko ?
- No wiesz normalny człowiek, nie wyszedłby z tego cało.
- Ja nie jestem normalnym człowiekiem, ani ty nim nie jesteś.
- Wypraszam sobie, jestem całkowicie normalnym człowiekiem do cholery. - jej ręce zaczęły płonąć, dosłownie.
- Spójrz na swoje ręce.
- O co ci chodzi ? Wszystko z nimi w porządku.
- Płoną.
- Chyba masz urojenia - zaczęła pocierać dłońmi, miałem wrażenie, że zaraz cała stanie w płomieniach - A teraz odwieź mnie do domu,  do cholery !
- Wybacz słoneczko, ale nie ma takiej opcji!
Rzuciła się w moim kierunku. Poczułem silny ból na ramionach, a potem na twarzy kiedy Kate zaczęła mnie policzkować. W pewnym momencie udało mi się złapać ją za ręce. Piekło, ale musiałem ją zaprowadzić do obozu.

***

Drzwi od kanciapy otworzyły się z hukiem.
- Możesz już wyjść ! - warknął jeden z członków grupy.
Rzuciłem się w jego kierunku. Jednak wtedy zobaczyłem mrożący krew w żyłach widok. Moja Mary związana i oparta o ścianę w kącie.  Była pobita i straciła przytomność. Podbiegłem do niej i kiedy chciałem ją przytulić,  ktoś pociągnął mnie do tyłu.
- Puść mnie!
Kiedy wściekły odwróciłem się zobaczyłem szefa.
- Ani mi się waż!
Spojrzałem na niego z nienawiścią i kiedy ledwo otworzyłem usta, poczułem jak ktoś popycha mnie w kierunku kanciapy.
...

Znowu mnie tutaj zamknęli. Cóż za oryginalny pomysł. Zacząłem wrzeszczeć i uderzać w drzwi z całej siły. Byłem wściekły. Właściwie to mało powiedziane. Wpadłem w furię. Jak oni mogli zrobić coś takiego mojej Mary ? Miałem ochotę ich wszystkich pozabijać. Gdybym tylko mógł ... Nie, nie mogłem nic zrobić. Dlaczego ? Dlaczego w moim życiu jak wszystko idzie po mojej myśli, nagle coś musi się spieprzyć ?! Cholerne moce. Ponownie zacząłem krzyczeć, tylko tym razem z bezradności. Chwilę później zrobiło mi się słabo i osunąłem się na podłogę. To na pewno zasługa Ed'a, jednego z członków świty cholernego gnojka zwanego potocznie szefem. Wal się Ed! Chwilę później zasnąłem. Śniła mi się Mary. Przychodziła i prosiła, żebym ją uratował.
- Mary ... - wyszeptałem i podbiegłem do niej
- Kurt ? - jej głos drżał - Co tu się dzieje ?
- Przepraszam kochanie.
Uśmiechnęła się lekko, kąciki ust jej drżały.
- Obiecuję, że cię z tego wyciągnę.
- Byłam dzisiaj w twoim mieszkaniu - wyszeptała
- I co się tam stało ?
- Chris powiedział mi, że jesteś wkurzony i poprosiłeś go, żebym do ciebie przyszła. Dlatego poszłam do mieszkania, a Chris został i czekał na Kate. Kiedy dotarłam na miejsce. Nie mogłam cię nigdzie znaleźć. Pomyślałam, że poszedłeś pobiegać, więc usiadłam w salonie i włączyłam muzykę. Chwilę później usłyszałam, że ktoś wbiega do domu. Byłam pewna, że to ty dlatego wstałam i poszłam do holu. Pamiętam tylko, że parę sekund później ktoś uderzył mnie w głowę. Przepraszam.
- Zabiję tego gnoja! Nie masz za co przepraszać słońce. To ja przepraszam, że cię nie obroniłem.
- Hej przestań ! To nie twoja wina. Skąd mogłeś wiedzieć, że ktoś na mnie napadnie ? To absurdalne. Pewnie to jakiś paparazzi albo złodziej.
- Nie Mary to są ludzie, którzy mają nadprzyrodzone moce.
...

- Kurt ? Kurt ? Słyszysz mnie ? Jak się czujesz ? Musiałeś nieźle uderzyć się w głowę.  Zacząłeś gadać do Mary, a ona ciągle jest nieprzytomna. - usłyszałem niewyraźny głos Kate.
Otworzyłem oczy. Zobaczyłem nachyloną nade mną Kate. Miała włosy w nieładzie.
- Jak się czujesz ?
- Lepiej ... chyba, długo byłem  nieprzytomny ?
- Około 5 godzin.
- Ktoś tu był ?
- W szpitalu ? Yyyyy lekarz, kilka pielęgniarek i ja.
- Tak jak powiedziałam przewróciłeś się i uderzyłeś w głowę.
- Aha ... a Mary ?
- Nie mam pojęcia nikt nie chcę mi powiedzieć co się stało.
- Aha ... a mogłabyś zawołać lekarza ?
- Jasne - Chwilę później przy moim łóżku stał wysoki, starszy pan w okularach.
- Dzień dobry. Jak się pan czuje ?
- W porządku, dziękuje. Trochę boli mnie głowa, ale to nic wielkiego. Mam tylko pytanie czy wie pan co się stało z niewysoką blondynką z zielono-szarymi oczami. Nazywa się Mary Colins i prawdopodobnie trafiła tu razem ze mną.
- Tak. Wiem o kogo chodzi. Pan jest z rodziny ?
- Jestem jej chłopakiem.
- Niestety nie mogę udzielić takich informacji osobom trzecim.
- Ale niech się pan postawi na mojej sytuacji. Błagam. Muszę wiedzieć.
- Niestety nie mogę.
- W takim razie, czy może mi pan powiedzieć jak ona się czuje ?
- Niestety nie.
Kate najwyraźniej wyczuła, że zaraz nie wytrzymam. Dlatego poprosiła lekarza, żeby wytłumaczył jej coś związanego z naciągnięciem jakiegoś mięśnia po bieganiu.
On chętnie wciągnął się w rozmowę, a ja zacząłem zastanawiać się co tu się wyrabia.

***

Ocknęłam się z powodu strasznego bólu głowy. Szumiało mi w uszach. Kiedy otworzyłam oczy, nic mi to nie dało w pomieszczeniu były pozasłaniane żaluzje i zgaszone światło.
- Panie doktorze! Obudziła się!
- Dzień dobry czy słyszysz mnie ?
- Co się stało ? Gdzie Kurt ?
- A jest pani z rodziny ?
- To mój chłopak.
- Niestety nie mogę pani podać takich informacji.
- On też jest w szpitalu ?!
- Tak
- Boże, co się tutaj dzieje ?!
Lekarz spojrzał na mnie ze współczuciem i wyszedł.
Nie rozumiem, nic nie pamiętam. Nie zastanawiając się dłużej zawołałam pielęgniarkę i poprosiłam o odłączenie od wszystkich maszyn, których pikanie doprowadzało mnie do szału. Długo wykłócałam się, że nic mi nie jest, ale ona nie chciała się zgodzić. Dzięki Bogu za moje geny. Jednak życie z Kate od 19 lat nauczyło mnie, że jeśli się na coś uprę, jakoś tego dopnę. Powiedziałam pielęgniarce, że muszę skorzystać z łazienki. Spojrzała na mnie zdezorientowana, ale zgodziła się mnie zaprowadzić. Stanęła przy drzwiach i poinformowała mnie, że będzie tu na mnie czekać. Weszłam do przestronnego pomieszczenia, gdzie znajdowało się osiem umywalek i lustro na całą ścianę. Rozejrzałam się. Bingo! Jest i okno. Z łatwością je otworzyłam i mimo strasznego bólu pleców. Wyczołgałam się przez nie bez większego problemu. Zaczęłam stamtąd uciekać. Prosto przed siebie. Za kilka minut zorientują się, że zniknęłam. Musiałam się gdzieś ukryć. Kocham Nowy Jork za to, że jest taki ogromy. Postanowiłam wpaść na chwilę do naszego mieszkania.
...

Wszystko jest na swoim miejscu. Nawet moja tarta. Dokuśtykałam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, ubrałam się i zrobiłam ekspresowy makijaż, żeby zatuszować kilka siniaków i szram. Pożyczyłam torbę Kate i spakowałam do niej wszystkie potrzebne rzeczy. Zabrałam trochę kasy i wyszłam. Wsiadłam do mojego samochodu i postanowiłam wyjechać na trochę poza miasto. Znałam mały pensjonat na wybrzeżu niedaleko stąd. Droga zajęła mi około 2,5 godziny. Dojechałam wyczerpana. Ból w plecach trochę się nasilił. Kiedy weszłam do środka otulił mnie zapach ciasta czekoladowego.
- O Mary! - przy recepcji stała właścicielka pensjonatu - Jak miło cię widzieć! Stęskniłaś się za naszym pięknym wybrzeżem ?
- Oczywiście! Znajdziesz coś dla mnie ?
- No jasne ! Zapraszam do góry. Mam dla ciebie twój ulubiony apartament z widokiem na morze.
- Jesteś wspaniała. Dziękuje!
Kiedy Alex pożegnała się, ja wskoczyłam w pidżamę i poszłam spać.








środa, 22 kwietnia 2015

Rozdział 1

...
- Błagam zatrzymaj się! Jeszcze kilka metrów i będziesz mnie zbierać z asfaltu! - Najwyraźniej w końcu udało mi się przekrzyczeć muzykę grającą z telefonu Kate, bo zdezorientowana zatrzymała się i spojrzawszy w moim kierunku schyliła się i trzymając ręce na biodrach wydyszała, że wystarczy biegania na dziś. Spojrzałam na zegarek 7:45, trening zaczęłyśmy przed 6 więc i tak to więcej niż zwykle ... To była cała ona. Moja siostra. Bliźniaczka niestety. Nie wiem jak to się stało, że jesteśmy tak różne. Ona uwielbia wszelkiego rodzaju sporty, a ja ? Ja jestem typowym kanapowcem. Zmusiła mnie do biegania, żebym dotrzymała jej towarzystwa. Trenujemy codziennie od ponad pół roku. Dziwie się jakim cudem jeszcze żyje. Normalnie ledwo wstawałam przed 12 w weekendy, a teraz mam pobudkę koło 5:30, ugh masakra. A to wszystko by wziąć udział w jakimś głupim maratonie. Kate podeszła do mnie i objęła mnie ramieniem.
- Mocno zmęczona ?
- Nie, jasne. Wszystko w porządku, po prostu zaraz dostanę zawału, ale nie martw się pobiegnijmy jeszcze jakieś 10 km. Na pewno dam radę. Pfff
- Skoro tak, to co ? Może dobra kawa ?
- Wiesz, że nienawidzę kawy. Lepiej chodźmy na jakiś zimny sok albo pepsi.
- Po takim bieganiu ? No przestań. Jeszcze skurcz cię złapie. Może po prostu wpadniemy do jakieś kawiarni ?
- Okey, niech ci będzie. Mam ochotę na jakieś ciasto czekoladowe, potrzebuję dużej ilości cukru.
- O nie. Co najwyżej marchewkę.
- Okey ty zjesz swoją marchewkę, a ja brownie.
- Nie ma mowy, teraz zjesz marchewkę, a brownie najwyżej na lunch.
- Dobrze, ale zamiast marchewki wezmę jabłko.
- I to rozumiem siostrzyczko!
Wywróciłam oczami. Chwilę później jadłyśmy już nasze "śniadanie"

...
Jak każdego beznadziejnego dnia siedziałyśmy na zajęciach. Dzisiaj czekały mnie dwie godziny fizyki, którą mam bez Kate. Kiedy zadzwonił dzwonek, jak na skrzydłach wybiegłam z klasy i szybkim krokiem ruszyłam w stronę stołówki, byle tylko zjeść coś słodkiego. Od porannego biegu brakuje mi cukru i po prostu czuję, że jeszcze chwila i nie wytrzymam. Kiedy przekroczyłam próg zatłoczonej stołówki, uderzył mnie odór kiszonej kapusty i kotletów smażonych na głębokim oleju. Ohyda. Rozejrzałam się po obecnych w pomieszczeniu idiotach i pośród rozgadanych debili zauważyłam Kurta. Siedział zamyślony i wystukiwał palcami jakąś melodię. Najwyraźniej wyczuł, że mu się przyglądam, bo podniósł wzrok i z uroczym uśmiechem, pomachał w moim kierunku. Poczułam jak uginają mi się kolana i ściska mnie w żołądku. Ruszyłam w jego stronę. Kiedy odsuwałam krzesło, podniósł się i nachyliwszy się nad stołem pocałował mnie. Obszedł stół i zasunął za mną krzesło. Po czym znowu usiadł i podsunął mi talerzyk z brownie i moją ulubioną pepsi.
- Dziękuje - uśmiechnęłam się i bez większych ceregieli zaczęłam jeść.
- Nie ma za co skarbie. Nie pytam się, czy się wyspałaś, bo wiem, że potrzebowałabyś kilku miesięcy na odespanie. - Posłał mi łobuzerski uśmiech, a w jego policzkach pojawiły się urocze dołeczki.
- Ha-ha bardzo śmieszne. Proszę bardzo śmiej się z biednej i pokrzywdzonej przez los osóbki.
- Haha też cię kocham
- Jasne, jasne. A jak tam pisanie piosenek?
- Wiesz co nawet nie źle. Mamy już prawię połowę materiału na płytę. Tylko potrzebuje trochę przerwy, bo mamy male spięcia między Adamem a Chris'em.
- Znowu się posprzeczali ? O co poszło tym razem ?
- Z tego co zdołałem się dowiedzieć. Chłopacy mieli uzupełnić braki w kilku utworach. Chris przyszedł godzinę wcześniej i miał już trochę dość czekania na Adama. A kiedy on zjawił się, był tak nawalony, że nie mógł utrzymać pałeczek.
- Nie wiedziałam, że aż tak przeżywa rozstanie z Naomi.
- Wydaje mi się, że to nie tylko z jej powodu. Adam zachowuje się dziwnie od dłuższego czasu.
- A co na to Paul ?
- W kółko powtarza, że mu przejdzie i że to taki etap w życiu zepołu, który przechodzi osoba z najsłabszymi nerwami.
- Może ma racje. W końcu był menadżerem wielu zespołów.
- Nie jestem pewien czy ten fakt pomoże Adamowi.
- Może zaproś go na jakiś czas do siebie ? Będziesz miał go na oku. A ja będę mogła wam pomagać.
- W sumie to bardzo dobry pomysł. Dziękuje kochanie jesteś moim aniołem.
- Haha bez przesady.
...
- Mary ! Mary ! Cholera ! Gdzie ty znowu jesteś ?!
- Umm to chyba Kate. Przeprasza, muszę lecieć.
Pożegnaliśmy się i pobiegłam w stronę mojej siostry.
- Mary ! Ja latam po całej szkole i cię szukam, a ty ciągle rozmawiasz z Kurtem  ?! Ogarnij się dziewczyno. Nie tylko on cię potrzebuję.
- Przepraszam, ale tak w sumie ty też powinnaś sobie kogoś znaleźć.
- Co no chyba sobie kpisz ?!
- Ja wcale nie żartuję.
- Nikogo nie potrzebuję. Wszyscy faceci to idioci.
- Rozumiem, ale Nowy Jork to bardzo duże miasto.
- Mary, Draco nie żyje. Ankin też. Boka tak samo. Nie ma faceta dla mnie.
- Okey, okey. Rozumiem, ale nie ma ideałów. Może spróbuj kogoś polubić ?
- Lepiej stąd chodźmy, bo Chris nas zauważył ...
...
- Cholera, ledwo uszłyśmy z życiem. Właściwie, dlaczego zawsze jak widzisz Chrisa oczy ci błyszczą ?
- O czym ty mówisz ?
- Przecież nie jestem ślepa.
- Błyszczą się z nienawiści do tego idioty.
- Nie przesadzaj. Zawsze jak siedzimy u Kurta, troszczy się o ciebie.
- ... przepraszam, ale czy ja jestem jakąś kaleką ?!
- Nie, ale musisz przyznać, że umie robić świetną kawę. Nawet mnie smakuje.
- No dobra, ale to jedyny plus.
- Przecież nigdy nie rozmawiałaś z nim sam na sam. Może on po prostu popisuję się przed Kurtem ?
- Niby czemu miał to robić ? Przecież jest dorosły.
- On jest od nas o rok młodszy. Biorąc pod uwagę, że mamy po 19 lat. Chris to jeszcze dziecko. Chłopacy dorastają później. Chociaż na starość i tak są jak dzieci.
- Nie zamierzam zostawać nianią.
...
- O proszę, proszę. A kogo my tu mamy ?
- Czego chcesz ?
- Ojej biedactwo się denerwuje.
Odwróciłam się w stronę umywalek i umyłam ręce. Odwróciłam się w stronę Julie i opryskałam jej twarz. To dziecinne, ale wyraz jej twarzy był bezcenny.
- Kate, chodźmy bo spóźnimy się na angielski.
Wyszłyśmy z łazienki. Zostawiając grupkę tych idiotek w szoku. Pod klasą czekali na nas chłopacy.
Kurt przytulił mnie od tyłu, a Chris opowiadał o czymś Kate.
- Ładna byłaby z nich para, prawda ?
- Też tak myślę. Wydaje mi się, że Kate naprawdę lubi twojego brata.
- Nie żartuj. Przecież wiem, że jest na odwrót. Chris ubóstwia Kate tak jak ja ciebie. Błąd ja ciebie bardziej.
- Oj no wiesz jaka jest Kate. Kiedy powie, że kogoś nie lubi. Będzie się tego trzymać, nawet jeśli w jej podświadomości jest inaczej.
- Wiem, wiem. To tak jak przez mówiła, że to co gramy to nie muzyka. A słuchała tego non-stop.
- Dokładnie!
- Haha to było naprawdę zabawne, kiedy weszliśmy do domu, a ona skakała po kanapie i śpiewała.
- Było mi jej żal, ale jak zaczęła się na ciebie drzeć, dlatego, że wróciliśmy wcześniej. Jakoś mi przeszło.
- Ona bywa naprawdę straszna.
Usłyszałam głośne chrząkanie.
- Czy nasze gołąbeczki uraczą nas swoją obecnością na lekcji ? - Nasz nienaturalnie wysoki nauczyciel angielskiego, stał oparty o drzwi i mrugnął do nas porozumiewawczo. Mimo, że ten facet ma nierówno pod sufitem. Jest jednym z naszych ulubionych nauczycieli.
- Jasne panie profesorze. - odparł Kurt, krztusząc się ze śmiechu
Nauczyciel szturchnął go żartobliwie i weszliśmy do klasy.
...

Kate założyła słuchawki i zaczęła grać w jedną z jej ulubionych gier. Widziałam, po minie Chrisa, że jest niezadowolony.
- Stary skoncentruj się, bo nigdy nie skończymy nagrywać.
Najwyraźniej chłopak był bardzo zdeterminowany, żeby zwrócić na siebie uwagę mojej siostry, bo po chwili jego gitara basowa, zagłuszyła perkusję i Kurta.
Paul musiał przerwać nagranie.
- Chris ogarnij się człowieku, przecież ty wszystkich zagłuszasz !
Kate wyjęła słuchawki i zaczęła przysłuchiwać się sytuacji.
- Moim zdaniem to było bardzo oryginale.
- Kate! Błagam nie wtrącaj się w nagrania, bo to moja działka.
- Bla-bla-bla, boże jakiś ty dzisiaj nie w sosie Paul.
- Za to ty emanujesz optymizmem.
- A co zazdrościsz ?!
- No jasne, a jakże by inaczej ?!
- Cholera jasna! Przestańcie się zachowywać jak 5-letnie dziewczynki. Jesteśmy tutaj, żeby nagrać płytę, a nie rozmawiać o humorach jak kobiety w ciąży !
Podeszłam do Kurta i zaczęłam szeptać mu do ucha, żeby się uspokoił. Chwycił mnie za nadgarstek tak mocno, że straciłam w nim czucie. Kiedy zobaczyła to Kate, podeszła do niego i strzeliła mu z liścia.
Kate zawsze była przeciwna moim chłopakom. Powtarzała im, że jeśli mnie skrzywdzą, to ona da im popalić. Na Kurta była już cięta od dawna. Bo uważała, że on chce się mną tylko zabawić. A nie jest ze mną na poważnie. Jestem jej wdzięczna, że tak bardzo jej na mnie zależy, ale momentami denerwuje mnie to, że wydaje jej się, że nie wiem co robię. Pamiętam, jak któregoś dnia pokłóciłam się z Davem. Gość darł się na mnie i zwyzywał za to, że zapomniałam o jego urodzinach. Kate była tak wściekła, że pożyczyła trzy rottweilery od naszego sąsiada i kiedy Dave przyszedł po swoje rzeczy, napuściła głodne psy na chłopaka. Do dziś mu trochę współczuję. Jednak z Kurtem jest inaczej. Znam go od podstawówki. Zawsze był zamknięty w sobie i z nikim nie rozmawiał. Co sprawiało, że wzdychałam do niego praktycznie przez cały okres szkoły podstawowej, gimnazjum i tak jest do dziś. Jasne w międzyczasie spotykałam się z różnymi chłopakami. ale zawsze porównywałam ich do Kurta. To psychiczne, ale prawdziwe. Kiedyś przyszedł do szkoły w bluzce z nadrukiem Queen. Jednego z moich ulubionych zespołów. Pamiętam, jak bardzo mi się spodobała. Chyba to zauważył, bo kilka dni później w mojej szkolnej szafce znalazłam wypraną i wyprasowaną koszulkę. Nie zostawił żadnej wiadomości, tylko kiedy ją wyjęłam stał oparty o ścianę i przez ułamek sekundy się do mnie uśmiechał. Mam wrażenie jakby to było wczoraj. Nadal mam tą bluzkę. Tylko teraz awansowała na moją pidżamę. Nasza pierwsza randka odbyła się na koncercie Foo Fighters w 2012. Było tak głośno, że nie mogliśmy rozmawiać, ale niespecjalnie nam to przeszkadzało. Od tamtej pory zawsze trzymaliśmy się razem. Kłóciliśmy się wiele razy, z wielu głupich powodów, ale zawsze się godziliśmy. Parę razy wracałam do domu ze spuchniętą od łez twarzą i siniakami, ale po pewnym czasie przywykłam. Dlatego, to że chwycił mnie za nadgarstek nie zrobiło na mnie żadnego wrażenia. Przytuliłam się do niego i pocałowałam w policzek, który spuchnął trochę po uderzeniu Kate.
- A ty jeszcze go bronisz ?! Wiesz co mam dość. Wychodzę. - Kate zabrała torbę i wyszła trzaskając drzwiami.
- Kate ! Cholera. - spojrzałam na Kurta miał zamglony wzrok i patrzył się na drzwi. Chris odłożył swoją gitarę, spojrzał na Kurta z pogardą i wybiegł ze studia.
- Kurwa ! Kurt ! Chris ! - krzyknął Paul - Macie się dogadać ! W takich warunkach nie możemy nagrać płyty !
Puściłam rękę Kurta i podeszłam do Paul'a. Poprosiłam go o dwa tygodnie przerwy i zorganizowanie nam jakiegoś wyjazdu, żebyśmy wszyscy odpoczęli. Na początku nie chciał się zgodzić, ale po kilku minutach doszedł chyba do wniosku, że teraz i tak nic z tego nie wyjdzie, więc się zgodził.
- Tylko macie tam się pogodzić. Bo jak wrócicie i dalej tak będzie to ja nie wiem co się stanie z tym zespołem.
- Osobiście dopilnuje, żeby wszystko wróciło do normy.
- No dobrze ... liczę na Ciebie Mary - powiedział menadżer, a ja wzięłam za rękę Kurta i wyszliśmy ze studia.
...

- Jak się czujesz ? Może chodźmy na pizzę, pewnie jesteś głodny. - On pokiwał głową. Przytulił się do mnie. Był bardzo smutny.
- Bardzo Cię boli ? - miał pewnie na myśli nadgarstek
- Nie martw się o to, to nic takiego - Mruknęłam i uścisnęłam mocniej jego dłoń. - Martwię się tylko o Kate mam nadzieję, że nie zrobi nic głupiego.
On tylko zabrał mnie do naszej ulubionej pizzerni i więcej się nie odzywał.

***

Co on sobie wyobraża ? Jak może krzywdzić moją siostrę ?! Przecież skoro ją kocha, nie powinien tego robić. Szłam ulicą. Niezbyt patrzyłam dokąd. W takich chwilach w moich żyłach krew się burzyła. Płonęłam z gniewu. Kiedy chciałam przejść przez ulicę poczułam jak ktoś ciągnie mnie gwałtownie do tyłu.
- Co ty robisz do cholery ?! Przecież mogłaś wpaść pod tą ciężarówkę ! - wrzasnął Chris.
Faktycznie po chwili przejechała przed moimi oczami. Uratował mnie.
- Dzięki - burknęłam. Chciałam iść dalej.
- Stój! Musisz ochłonąć! Nie zostawię cię teraz samej nie ma pieprzonej mowy!
- Nie potrzebuje twojej pomocy.
- Okey jak chcesz, ale ja i tak idę za tobą, a tego nie możesz mi zabronić! Rozumiem, że jesteś wściekła. Mój brat zachowuje się jak totalny dupek i szczerze go za to nienawidzę.
Spojrzałam na niego z ukosa.
- Przecież to twój brat.
- I co z tego ? Rodziny się nie wybiera, prawda ?
- No niby tak ...
- No więc właśnie. Zastanawiam się tylko, czemu on tak krzywdzi Mary, przecież widzę jak on na nią patrzy. To jak o niej opowiada, kiedy nie ma jej przy nim. To absurdalne.
- A co o niej mówi ?
- Oj no te wszystkie pierdoły, które mówią o swojej połowie ci postrzeleni/zakochani ludzie.
- Podobnie jest z Mary. - ten człowiek zazwyczaj mnie irytował, a dzisiaj ...
Po kilku minutach, doszliśmy do części miasta, której nie znam. Trochę się spięłam, bo nie chciałam zwalniać tempa. Mimo wszystko szłam przed siebie. Chris cały czas szedł za mną.
- Czy na pewno wiesz dokąd idziesz ?
- Oczywiście, że tak. A ty znasz tą część miasta ?
- Kiedyś przylazłem tutaj przez przypadek i na końcu tej alei jest część zamieszkiwana przez strasznych snobów i jeśli się tam pojawimy pewnie będą nas podejrzewali o przeszłość kryminalną i wylądujemy na posterunku u Grega.
- Dobra ... - postanowiłam zawrócić, ale wtedy wpadłam w jego ramiona.
- Haha ty na serio mi uwierzyłaś ?!
- Nie. Po prostu mam ochotę na dobrą kawę, a tam jest McDonald.
- Jasne, przecież widzę, że się wystraszyłaś.
- Chyba w snach, możesz mnie puścić ?
- Jasne, po prostu nie chciałem, żebyś się przewróciła. Nogi ci się ugięły.
- Nie przewróciłabym się, bo się nie wystraszyłam.
- Oczywiście.
Prychnęłam. Odeszłam od niego.
- Gdzie idziesz ?
- Nie twój interes.
- Po części mój, bo dzięki mnie jeszcze żyjesz.
- Nie prosiłam.
- Nie musiałaś.
Po prostu się odwróciłam i odeszłam do McDonald's.
...

Kiedy stałam przy kasie i właśnie miałam zapłacić. Nie mogłam znaleźć portfela.Cholera. Gdzie ja go mam ? Musiał mi wypaść kiedy wychodziłam ze studia. No trudno i tak nie było tam nic oprócz kilku paragonów i 3 dolców. Zaczęłam przeszukiwać torbę w poszukiwaniu jakiś drobniaków. Kiedy pani podała mi paragon i krzyknęła "następny". Spojrzałam znad torby, obok mnie stał Chris.
- Co ty zrobiłeś ?
- Powiedziałem, że gram w "Modzie na Sukces"
- Co ?
- Oj no przecież żartuję. Nikt nigdy za ciebie nie zapłacił ?
- Nie potrzebuję łaski.
- Przecież się nad tobą nie użalam . Po prostu jesteś na tyle nieodpowiedzialna, że kupujesz kawę, kiedy nie masz przy sobie kasy, a ja zachowałem się jak na dżentelmena przystało i poratowałem cię z opresji.
- Pfff, dziękuje. - ten debil coraz bardziej mnie irytuje
- Nie ma za co, będę leciał. Chyba wykorzystałem dzienny limit denerwowania cię. Mogę mieć jedną prośbę ?
- Niby jaką ?
- Jak będziesz wracała do domu, rozejrzyj się zanim przejdziesz przez ulicę.
- Pomyślę nad tym.
- Haha trzymaj się Kate! Do jutra ? - Wyszedł nie czekając na odpowiedź.

Co za człowiek.




wtorek, 21 kwietnia 2015

Prolog

Dawno temu na ziemię przybyły istoty z kosmosu. Zamieszkały one pośród nas i miały z nami potomstwo. Było ono niezwykłe : posiadały magiczną moc.Tak jak  w magii to zwykle bywa dzielili się oni na Czarnych i Białych. Pomiędzy nimi były również rody królewskie. Tylko oni mogli aktywować Generator Mocy. Czarni generator Białych i odwrotnie. Aktywowane generatory mogły zniszczyć Ziemię. Dlatego ród władcy Białych  się ukrywał. Nikt nie wiedział, kim są . Na planecie powstały dwa obozy, w których szkolono takie dzieci.

Hejka!

Witajcie na naszym blogu! :D Będziemy tu pisać historię o życiu dwóch sióstr i dwóch braci. Nasza historia pochodzi z nudnej lekcji niemieckiego. Mamy nadzieję, że czytając ją będziecie się tak świetnie bawić jak my podczas jej pisania. Całusy Kate&Mary :*