MOC SIÓSTR
Dwie siostry. Dwa światy. Co je połączy?
czwartek, 23 kwietnia 2015
Rozdział 2
***
Szliśmy razem z Chrisem do obozu. Mieliśmy się dzisiaj dowiedzieć o czymś dziwnym. Mój brat był na mnie wściekły. Nie wiedziałem dlaczego. Przypomniałem sobie wydarzenia zeszłego tygodnia. Dokładnie tydzień temu nie wytrzymałem i wydarłem się przy wszystkich w studiu. Zachowałem się jak skończony dupek. W sumie to nic dziwnego, że Chris ma mi to za złe. Nie odzywał się do mnie. Po chwili jednak byliśmy już w obozie. Otoczyły nas dziewczyny. Kleiły się do nas. Nienawidzę tego. Kiedy jestem otoczony czuje się bezbronny i to mnie cholernie denerwuje. Nie miałem na to ochoty zacząłem się chamsko przepychać, a chwilę później biegliśmy ile sił w nogach, żeby zgubić tłum. Na szczęście szybko wpadliśmy do gabinetu dowódców.
- Czekaliśmy na was. - powiedział szef
- Czy coś się stało ?
- Możemy odpalić generator. Znamy tożsamość królewskiego rodu.
- Ale ? Że jak ? Co ? Znaczy kto ? Kim oni są ?
- Są to dwie siostry i nawet je znacie.
W mojej głowie zacząłem przeglądać twarze sióstr jakie znam. Po kilku sekundach zapaliła mi się czerwona lampka. Najwyraźniej Chris też poskładał fakty, bo spojrzał w moją stronę zszokowany.
- Mary i Kate ?!
- Szybko poszło.
- Ale skąd wiecie ?
- Mamy swoje dojścia. Doskonale wiecie.
- Ale przecież one nie mogą mieć z tym nic wspólnego Mary czasami zachowuje się jak bezdomna. Napewno nie płynie w niej królewska krew. - Wykrztusił Chris po czym zaczął się chisterycznie śmiać.
- Przestań obrażać moją dziewczynę!
Co on sobie wyobraża ?! Rzuciłem się na niego z pięściami.
- Stop!
- Chris! Do cholery ODSZCZEKAJ TO!
- Powiedziałem stop! - Krzyknął szef
Podeszli do nas dwaj członkowie grupy i odciągnęli nas od siebie. Jeden z nich prawie wykręcił mi rękę, przez co odruchowo go kopnąłem.
- Dzięki Kurt ... - wysyczał
- Przez to, że znacie te dziewczyny. Macie je tu przyprowadzić. Czy to jasne ?
- Nie ma mowy.
- Odmawiasz mi Kurt ?
- A żebyś wiedział, że tak.
- Mam ci odebrać moc ?
- A weź se co chcesz, tylko zostaw je do cholery w spokoju. Skoro jesteś tak cholernie wszechmocny to odpal ten gówniany srenerator mocy sam !
- Zamknijcie go!
- Hahaha, bo się posikam.
- Zabiorę twoją dziewczynę i załatwię to tak, że więcej jej nie zobaczysz.
- Ani się waż jej dotknąć, bo zabiję!
- Więc sam mi ją przyprowadź. Zabiorę jej tylko moc i zostawię w spokoju.
Do dyskusji wdał się Chris.
- Ja to zrobię!
- Że co ?! Zakazuje ci Chris! - warknąłem
- A ja mam to gdzieś. Ja ci je przyprowadzę.
Miałem ochotę go za to udusić.
- Dlaczego to robisz wydawało mi się, że lecisz na Kate ?
- Podoba mi się, ale jak to zrobię wystarczy, że odda moc i będzie bezpieczna.
- Wierzysz mu ? Przecież po uruchomieniu generatora i tak nie będziesz mógł się z nią spotykać, bo to gówno rozwali Ziemię!
- Tylko biali zginą. My zostaniemy.
- A skąd wiesz, że one nie są po stronie białych ?!
On tylko wzruszył ramionami.
- Jesteś cholernym egoistą!
- Dobrze. Puścić Chrisa !
- Jesteś beznadziejny! - Wrzasnąłem kiedy wychodził.
...
Zamknęli mnie w jakiejś kanciapie. Oparłem się o ścianę i zacząłem walić pięściami. Cholera. I co ja mam teraz zrobić ?! Jedynym sensownym wyjściem jest zaciągnięcie dziewczyn na stronę czarnych. Mam nadzieję, że ten kretyn ma jakiś pomysł.
***
Szedłem szybkim krokiem do mieszkania dziewczyn. Kiedy zamierzałem zapukać do drzwi. Otworzyła je Mary z pogodnym uśmiechem na twarzy.
- O! Hej Chris! Wchodź właśnie upiekłam tartę cytrynową. Pewnie jesteś głodny. Jak tam Kurt ? To dziwne właśnie się zastanawiałam co porabiacie. Miałam dziwne przeczucie, że Kurt jest wściekły i trochę się martwię.
- Wiesz, właściwie to o niego chodzi ... bo jest wkurzony. Prosił, żebym po ciebie przyszedł, bo tylko ty jesteś w stanie go uspokoić.
- Och, no jasne. Poczekaj chwilkę tylko zgarnę torbę i klucze. A właśnie zapomniałam, Kate nie ma w domu. Najwyżej później do niej zadzwonię.
- Dobrze. Ja poczekam na nią tutaj.
Wysłałem szefowi SMS'a, że ma zgarnąć ją z mieszkania Kurta.
- Yyy. Skoro tak wolisz. To ja lecę. - Przytuliła mnie na pożegnanie, przez co zrobiło mi się trochę głupio, ale szybko się otrząsnąłem.
Usiadłem w salonie i czekałam na Kate. Po jakimś czasie weszła.
- Hej Mary. Już jestem. Umm co tu tak ładnie pachnie ? - Na mój widok przystanęła i zrobiła zniesmaczoną minę. - A ty czego tu szukasz ?!
- Czekam na ciebie.
- Pfff. Tania gadka. Kto cię tu wpuścił ?
- Mary.
- Ugh! Jaka ona jest wredna. Mówiłam jej, że mam cię dość.
- Niestety, ale musisz mnie teraz wysłuchać. Porwałem twoją siostrę i jeżeli chcesz, żeby przeżyła pójdziesz ze mną.
- Hahaha ktoś tu naoglądał się za dużo filmów akcji!
- Zobacz - pokazałem jej zdjęcie które dostałem chwile temu. Związana Mary. - Nie pogięło mnie księżniczko.
- Nie nazywaj mnie tak!
- Pójdziesz po dobroci ?
- Boże, przestań się wydurniać. Nie mam na to ochoty. Właśnie wróciłam z treningu. Potrzebuję prysznica i moje łóżko.
- Ale ja nie żartuje - podszedłem do niej
- Postaw mnie z powrotem na ziemię. Nienawidzę Cię! - zaczęła uderzać mnie piąstkami w plecy. - Puść mnie!
- Nie ma mowy.
- Czy Kurt też brał udział w tym głupim dowcipie ?
- Nie.
- O jedyny rozsądny ! Moment co ty robisz ?! Ani się waż ! - zakleiłem jej usta taśmą i włożyłem do bagażnika, żeby nie mogła się wymknąć. Na wszelki wypadek zawiązałem jej dłonie i usiadłem za
kierownicą.
...
Kiedy dojechałem na miejsce, byłem dość zdziwiony, że Kate nie rzucała się w bagażniku, ani nie wydawała żadnego głosu. Wysiadłem z auta z pełnym zadowoleniem. Podszedłem do bagażnika, który był uchylony. Co do ... ?!
Nagle poczułem jakieś uderzenie w tył głowy. Na szczęście moją mocą jest super siła. Odwróciłem się.
- Co do cholery ? Czemu ty jeszcze stoisz ?
- Oj naprawdę myślałaś, że coś mi się stanie ślicznotko ?
- No wiesz normalny człowiek, nie wyszedłby z tego cało.
- Ja nie jestem normalnym człowiekiem, ani ty nim nie jesteś.
- Wypraszam sobie, jestem całkowicie normalnym człowiekiem do cholery. - jej ręce zaczęły płonąć, dosłownie.
- Spójrz na swoje ręce.
- O co ci chodzi ? Wszystko z nimi w porządku.
- Płoną.
- Chyba masz urojenia - zaczęła pocierać dłońmi, miałem wrażenie, że zaraz cała stanie w płomieniach - A teraz odwieź mnie do domu, do cholery !
- Wybacz słoneczko, ale nie ma takiej opcji!
Rzuciła się w moim kierunku. Poczułem silny ból na ramionach, a potem na twarzy kiedy Kate zaczęła mnie policzkować. W pewnym momencie udało mi się złapać ją za ręce. Piekło, ale musiałem ją zaprowadzić do obozu.
***
Drzwi od kanciapy otworzyły się z hukiem.
- Możesz już wyjść ! - warknął jeden z członków grupy.
Rzuciłem się w jego kierunku. Jednak wtedy zobaczyłem mrożący krew w żyłach widok. Moja Mary związana i oparta o ścianę w kącie. Była pobita i straciła przytomność. Podbiegłem do niej i kiedy chciałem ją przytulić, ktoś pociągnął mnie do tyłu.
- Puść mnie!
Kiedy wściekły odwróciłem się zobaczyłem szefa.
- Ani mi się waż!
Spojrzałem na niego z nienawiścią i kiedy ledwo otworzyłem usta, poczułem jak ktoś popycha mnie w kierunku kanciapy.
...
Znowu mnie tutaj zamknęli. Cóż za oryginalny pomysł. Zacząłem wrzeszczeć i uderzać w drzwi z całej siły. Byłem wściekły. Właściwie to mało powiedziane. Wpadłem w furię. Jak oni mogli zrobić coś takiego mojej Mary ? Miałem ochotę ich wszystkich pozabijać. Gdybym tylko mógł ... Nie, nie mogłem nic zrobić. Dlaczego ? Dlaczego w moim życiu jak wszystko idzie po mojej myśli, nagle coś musi się spieprzyć ?! Cholerne moce. Ponownie zacząłem krzyczeć, tylko tym razem z bezradności. Chwilę później zrobiło mi się słabo i osunąłem się na podłogę. To na pewno zasługa Ed'a, jednego z członków świty cholernego gnojka zwanego potocznie szefem. Wal się Ed! Chwilę później zasnąłem. Śniła mi się Mary. Przychodziła i prosiła, żebym ją uratował.
- Mary ... - wyszeptałem i podbiegłem do niej
- Kurt ? - jej głos drżał - Co tu się dzieje ?
- Przepraszam kochanie.
Uśmiechnęła się lekko, kąciki ust jej drżały.
- Obiecuję, że cię z tego wyciągnę.
- Byłam dzisiaj w twoim mieszkaniu - wyszeptała
- I co się tam stało ?
- Chris powiedział mi, że jesteś wkurzony i poprosiłeś go, żebym do ciebie przyszła. Dlatego poszłam do mieszkania, a Chris został i czekał na Kate. Kiedy dotarłam na miejsce. Nie mogłam cię nigdzie znaleźć. Pomyślałam, że poszedłeś pobiegać, więc usiadłam w salonie i włączyłam muzykę. Chwilę później usłyszałam, że ktoś wbiega do domu. Byłam pewna, że to ty dlatego wstałam i poszłam do holu. Pamiętam tylko, że parę sekund później ktoś uderzył mnie w głowę. Przepraszam.
- Zabiję tego gnoja! Nie masz za co przepraszać słońce. To ja przepraszam, że cię nie obroniłem.
- Hej przestań ! To nie twoja wina. Skąd mogłeś wiedzieć, że ktoś na mnie napadnie ? To absurdalne. Pewnie to jakiś paparazzi albo złodziej.
- Nie Mary to są ludzie, którzy mają nadprzyrodzone moce.
...
- Kurt ? Kurt ? Słyszysz mnie ? Jak się czujesz ? Musiałeś nieźle uderzyć się w głowę. Zacząłeś gadać do Mary, a ona ciągle jest nieprzytomna. - usłyszałem niewyraźny głos Kate.
Otworzyłem oczy. Zobaczyłem nachyloną nade mną Kate. Miała włosy w nieładzie.
- Jak się czujesz ?
- Lepiej ... chyba, długo byłem nieprzytomny ?
- Około 5 godzin.
- Ktoś tu był ?
- W szpitalu ? Yyyyy lekarz, kilka pielęgniarek i ja.
- Tak jak powiedziałam przewróciłeś się i uderzyłeś w głowę.
- Aha ... a Mary ?
- Nie mam pojęcia nikt nie chcę mi powiedzieć co się stało.
- Aha ... a mogłabyś zawołać lekarza ?
- Jasne - Chwilę później przy moim łóżku stał wysoki, starszy pan w okularach.
- Dzień dobry. Jak się pan czuje ?
- W porządku, dziękuje. Trochę boli mnie głowa, ale to nic wielkiego. Mam tylko pytanie czy wie pan co się stało z niewysoką blondynką z zielono-szarymi oczami. Nazywa się Mary Colins i prawdopodobnie trafiła tu razem ze mną.
- Tak. Wiem o kogo chodzi. Pan jest z rodziny ?
- Jestem jej chłopakiem.
- Niestety nie mogę udzielić takich informacji osobom trzecim.
- Ale niech się pan postawi na mojej sytuacji. Błagam. Muszę wiedzieć.
- Niestety nie mogę.
- W takim razie, czy może mi pan powiedzieć jak ona się czuje ?
- Niestety nie.
Kate najwyraźniej wyczuła, że zaraz nie wytrzymam. Dlatego poprosiła lekarza, żeby wytłumaczył jej coś związanego z naciągnięciem jakiegoś mięśnia po bieganiu.
On chętnie wciągnął się w rozmowę, a ja zacząłem zastanawiać się co tu się wyrabia.
***
Ocknęłam się z powodu strasznego bólu głowy. Szumiało mi w uszach. Kiedy otworzyłam oczy, nic mi to nie dało w pomieszczeniu były pozasłaniane żaluzje i zgaszone światło.
- Panie doktorze! Obudziła się!
- Dzień dobry czy słyszysz mnie ?
- Co się stało ? Gdzie Kurt ?
- A jest pani z rodziny ?
- To mój chłopak.
- Niestety nie mogę pani podać takich informacji.
- On też jest w szpitalu ?!
- Tak
- Boże, co się tutaj dzieje ?!
Lekarz spojrzał na mnie ze współczuciem i wyszedł.
Nie rozumiem, nic nie pamiętam. Nie zastanawiając się dłużej zawołałam pielęgniarkę i poprosiłam o odłączenie od wszystkich maszyn, których pikanie doprowadzało mnie do szału. Długo wykłócałam się, że nic mi nie jest, ale ona nie chciała się zgodzić. Dzięki Bogu za moje geny. Jednak życie z Kate od 19 lat nauczyło mnie, że jeśli się na coś uprę, jakoś tego dopnę. Powiedziałam pielęgniarce, że muszę skorzystać z łazienki. Spojrzała na mnie zdezorientowana, ale zgodziła się mnie zaprowadzić. Stanęła przy drzwiach i poinformowała mnie, że będzie tu na mnie czekać. Weszłam do przestronnego pomieszczenia, gdzie znajdowało się osiem umywalek i lustro na całą ścianę. Rozejrzałam się. Bingo! Jest i okno. Z łatwością je otworzyłam i mimo strasznego bólu pleców. Wyczołgałam się przez nie bez większego problemu. Zaczęłam stamtąd uciekać. Prosto przed siebie. Za kilka minut zorientują się, że zniknęłam. Musiałam się gdzieś ukryć. Kocham Nowy Jork za to, że jest taki ogromy. Postanowiłam wpaść na chwilę do naszego mieszkania.
...
Wszystko jest na swoim miejscu. Nawet moja tarta. Dokuśtykałam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, ubrałam się i zrobiłam ekspresowy makijaż, żeby zatuszować kilka siniaków i szram. Pożyczyłam torbę Kate i spakowałam do niej wszystkie potrzebne rzeczy. Zabrałam trochę kasy i wyszłam. Wsiadłam do mojego samochodu i postanowiłam wyjechać na trochę poza miasto. Znałam mały pensjonat na wybrzeżu niedaleko stąd. Droga zajęła mi około 2,5 godziny. Dojechałam wyczerpana. Ból w plecach trochę się nasilił. Kiedy weszłam do środka otulił mnie zapach ciasta czekoladowego.
- O Mary! - przy recepcji stała właścicielka pensjonatu - Jak miło cię widzieć! Stęskniłaś się za naszym pięknym wybrzeżem ?
- Oczywiście! Znajdziesz coś dla mnie ?
- No jasne ! Zapraszam do góry. Mam dla ciebie twój ulubiony apartament z widokiem na morze.
- Jesteś wspaniała. Dziękuje!
Kiedy Alex pożegnała się, ja wskoczyłam w pidżamę i poszłam spać.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz